Ten temat chciałem poruszyć już jakiś czas temu, ale nie chciałem aby znów powiało pesymizmem. Obecną sytuacja z koronowirusem (COVID-19) jednak zmieniła moje zdanie.

Jego przykład może nas uświadomić jak mało trzeba aby nas unicestwić. Jednocześnie jak mało jeszcze wiemy i jesteśmy bezradni wobec zagrożenia przez najprostszy organizm (chociaż organizmem jako takim nie jest) jakim jest wirus.

Możemy być tylko jednym z wielu epizodów w dziejach ziemi. Ślepą uliczką eksperymentu z organizmami ukierunkowanymi na większy rozum i intelekt. Znamy już przykład dinozaurów, że wielkość organizmu niebyła metodą na przetrwanie.

Może obecna sytuacja zmusi nas do skierowania naszego rozumu na właściwe cele. Celem jest prosty, przetrwać jako cały gatunek. Obecny ogólny nurt, stawia jednak na dobro, zadowolenie i przyjemności jednostki. Takie zachowanie ukierunkowane na teraźniejszość przy małym lub żadnym uwzględnianiu dalszej, ponad pokoleniowej przyszłości jest zgubne. Widać to na przykładach degradacji nasze planety ziemi. Niektórzy wprost wyznają tezę, że po nas może być nawet i potop.

Technologicznie jeszcze nie jesteśmy gotowi i długo jeszcze będziemy skazani na naszą planetę. Dlatego powinniśmy o nią i innych współgospodarzy bardzo dbać. Być godni i pokorni z niej korzystać. Ona bez nas sobie poradzi, ale my bez niej nie. Nie doprowadzajmy do tego aby ona ze swoim arsenałem możliwość (wirusy, zmiana klimatu-głód, kataklizmy itp.), uruchomiła mechanizmy obronne aby się nas pozbyć lub mocno zredukować.

Zmiany muszą być systemowe, bo obecne promują opisane wcześniej zachowania. Jeżeli by było inaczej nie było by tematu. Nie wystarczy kosmetyka. Nie podejmuje się wskazać drogi bo podejrzewam, że bym był postrzegany za radykała. Jednak teksty, że demokracja jest najlepsza bo nie wymyślono nic lepszego, do mnie już nie przemawia. Może w większości za mało myślimy. Jeżeli już na się to przydarzy to przynajmniej spożytkujmy go nad naprawdę ważne problemy a nie marnujmy go na kolokwialne pierdoły.

Dodaj komentarz