Na ile możemy coś sobie wyobrazić, zasymulować. Jak daleko wyobraźnia może odbiegać od rzeczywistości lub stereotypów rzeczywistość? Czy można to wytrenować lub nauczyć? Czy trzeba mieć jakieś wrodzone predyspozycje?

Pytam się dlatego, bo nie mogę niektórych rzeczy niektórym wytłumaczyć. Może nie mam daru tłumaczenia, może te osoby z góry zakładając, że tego nie zrozumieją. A może po prostu gadam głupoty, których nie da się wytłumaczyć.

Chociaż trochę czasu samemu mi to zajęło, aby zrozumieć niektóre pojęcia. Mam tylko nadzieję, że je właściwie zrozumiałem, bo się sam uczyłem (jak pani Pelagia) 😀. Już te pojęcia są mocno abstrakcyjne, a co dopiero będzie dalej. Sukcesem jest już, nie poznanie odpowiedź, ale skonstruowanie właściwego pytania. Moja ciekawość kieruje się w stronę zagadnienia czasu i informacji.

Jeśli chodzi o czas to nurtują mnie przykładowe pytania. Jeżeli podczas umownego początku 0 (wielkiego wybuchu) powstał również czas. To błędne jest pytanie – co było przedtem. Raczej powinniśmy zadać pytanie – co jest przedtem? Czy przestrzeń ma sen bez czasu? Co z prawami fizyki? Co z matematyką?

Informacje. Interesuje mnie wymiar obserwacji. W świecie mikro ten problem jest ujęty w zasadzie nieoznaczoności Heisenberga. Czy sam proces obserwacji nie jest przekazaniem informacji o układzie. Czy ten proces nie oddziaływuje fizyczne na ten układ i tym samym jego zmienia. Czy istnieje jakaś korelacja pomiędzy światem fizycznym (masa, energia …) a informacją. Co ciekawe obydwa te zagadnienia (fizyka kwantowa i teoria informacji) są zagadnieniami probabilistycznymi.

Czyli dla uproszczenia – Ile waży jakaś informacja?

Wiem, że z tymi pytaniami wykraczam poza zagadnienia fizyczne i przechodzę raczej do metafizyki. Próbując na te pytania odpowiedzieć trochę mózg mi się lasuje i można “odlecieć”, co chyba mi się zdarza. Wiedząc o tym, że się z tym zmagam i widząc tego negatywne rezultaty staram się ograniczyć te przemyślenia. Jest to jednak jak narkotyk jak się raz spróbuje to trudno później przestać. Czy to jest objaw jakiejś choroby, może, ale chyba jeszcze nie jest tak źle, bo jestem na razie tego świadomy. Jedyną najpoważniejszą negatywną konsekwencją tego wszystkiego jest “zamykanie się” i “zmniejszanie” relacji z najbliższymi mi osobami, co niestety zauważa żona. Mam tylko nadzieję, że wytrzyma z tym “odlotowym” facetę.

Dodaj komentarz